Witam wszystkich, którzy rozwijają się duchowo, bez względu na to jaką drogę lub ścieżkę rozwoju wybraliście.
Witam również tych, którzy zaczynają dopiero swój rozwój duchowy dostrzegać i poszukują, a także tych, którzy z różnych przyczyn zwątpili w swoją wiarę i rozwój ducha.

Mam na imię Zbigniew i mieszkam w Gdańsku, jestem mężczyzną w  średnim wieku. Od Pięciu lat zajmuję się na co dzień systemem rozwoju duchowego, o nazwie regresing®.
Tę metodę uzdrawiania duchowego opracował, rozwinął i opatentował Polak - Leszek Żądło.

PARĘ SŁÓW O MNIE:
Będąc małym chłopcem wychowywałem się jako pół sierota, a moją opieką zajmowali się głównie moi dziadkowie. Moja mama wychowywała mnie w duchu katolickim a moja babcia przystąpiła do Adwentystów dnia siódmego, natomiast dziadek był ateistą. Tak się uczyłem poznawać Boga.

Z powodu tak różnorodnych poglądów na temat postrzegania świata, wśród których dorastałem, zawsze zadawałem sobie pytanie, która religia jest tą prawdziwa i dlaczego to wszystko jest tak zróżnicowane.
Będąc w piątej klasie kolega z podstawówki zapytał mnie - skoro tak bardzo lubisz się modlić, czy nie chciałbyś zostać ministrantem? Spróbowałem, i przez kolejne dziesięć lat pomagałem księżom katolickim podczas mszy świętej, poznając przy okazji kościół od tzw. ‘zaplecza’. Nauczyłem się wielu zdań i przypowieści z Pisma Świętego. Zawsze miałem dużą chęć zbliżyć się do Boga najbardziej jak to tylko możliwe.

Potem przyszły dwa lata wojska. Tu miałem poważne problemy moralne. W mojej głowie nie mieściło się jak można kraść, kłamać, przeklinać i oszukiwać wszystkich w koło i to bez wyjątku, czy to żołnierz służby zasadniczej, czy oficer po studiach (choć nie wszyscy tacy byli). Wcale nie uważałem się za świętego, lecz to po prostu mocno mną wstrząsnęło. Przetrwałem ten trudny czas tylko dlatego, że wzmocniłem swój charakter poprzez treningi karate, na które uczęszczałem przed wojskiem. Nauczyłem się tam dyscypliny, wytrwałości na ból i medytacji Zen. Poprzez głębokie skupienie potrafiłem odizolować się od otoczenia. Dzięki medytacji na kolorach oraz różnym technikom oddechowym nauczyłem się pobudzać w sobie energię chi.
Po wojsku miałem chęć wyrwać się do Ameryki - takie chłopięce marzenie o dobrobycie, budowanie swojego EGO. Skończyło się na marzeniach...
Przez cały ten czas brałem udział w życiu religijnym, chodząc co niedziela na msze i nosząc chorągwie na procesjach.

Związek małżeński, w który wszedłem po wojsku, zaowocował czwórką dzieci. Nasz drugi syn Dawidek urodził się z wadą wrodzoną serca i infekcją organizmu. Po trzydziestu sześciu dniach zmarł, a było to 14 lat temu. Był to najtrudniejszy okres w moim życiu. Pragnąłem zrozumieć dlaczego mi się to przytrafiło. Przecież moje życie było zawsze blisko Boga. A tu - taka tragedia !!!?
Wtedy straciłem wiarę w Boga.
Przez to doświadczenie/próbę przez pewien czas utożsamiałem się z ateistami. Cały czas szukałem odpowiedzi dlaczego mój syn musiał umrzeć. Czytałem, słuchałem, pytałem wszystkich i nikt nie dawał mi konkretnej odpowiedzi jak, dlaczego, za co, i po co. Powoli zacząłem stawać się deistą.

W 1995 roku wpadła w moje ręce książka Josepha Murphiego pt. "Potęga podświadomości". Od tej książki zacząłem poważnie zastanawiać się nad moją wiarą i zmianą wizerunku Boga w moim umyśle. Przeczytałem wszystkie dostępne książki tego autora, ukazujące zupełnie inną interpretację pisma świętego - które przecież znałem jako ministrant.
Zacząłem uczyć się postrzegania swojej podświadomości i nadświadomości, o których nie wiele wiedziałem. Zmieniłem też swoje spojrzenia na świat i zaczełem uczyć się innych tekstów modlitw. Zrozumiałem, że jeśli nie dogadamy się ze swoją podświadomością, to nic trwałego nie osiągniemy. Nadałem nawet imię mojej podświadomości i oczekiwałem zmian na lepsze. Jednak odpowiedzi na pytanie dotyczące mojego syna, nadal nie znalazłem.

Tak dożyłem do rozstania z żoną. Od dłuższego czasu nie dogadywaliśmy się, nie mogliśmy znaleźć kompromisu. Po szesnastu latach nasze drogi rozeszły się i dałem jej rozwód. Teraz już od sześciu lat jestem po rozwodzie. Obecnie mój syn ma 22 lat i jest samodzielny, a z córkami spotykam się systematycznie.

Poznawałem różnych ludzi i różne systemy duchowe, zainteresowałem się różnymi ścieżkami. W pewnym momencie złożyło się tak, że zostałem zaproszony na spotkanie dotyczące metody Berta Hellingera. Osoba, która robiła ustawienia w jednej chwili przestawiła mi wszystko do góry nogami. Podczas rozmowy z nią czułem się dziwnie - jakby czytała w moich myślach To co mówiła było prawdą, tylko ja tej prawdy wcześniej nie widziałem i nie czułem.

Zainteresowała mnie również technika WHH, czyli leczenie przez miłość sercem. Po pierwszej sesji trwającej około dwóch godzin byłem uzdrowiony i radosny. Zacząłem uczyć się tych praktyk, lecz po paru lekcjach, nasz prowadzący wyjechał do Anglii. Zajęcia z WHH u innych prowadzących, niestety były dla mnie za drogie.
Poznałem też metodę EFT, która poprzez opukiwanie i oklepywanie swoich części ciała, pobudza odpowiedzi z podświadomości, związane z konkretną sytuacją pojawiającą się w naszym umyśle.
Kolejne zagadnienia, które zaczeły mnie bardzo wciągać i poprzez które próbowałem sam leczyć swój umysł, to zagadnienia związane z różnymi wizjami, zaczełem sprawdzać reikarnację . Skończyło się tym, że musiałem szybko korzystać z fachowej pomocy innych i trochę się pohamowałem.

Wtedy trafiła w moje ręce książka "Tajemne moce umysłu" Leszka Żądło. Poczułem, że teraz wszystko zaczęło mi pasować i zgadzać się z tym co odczuwałem. Podjąłem próbę by spotkać kogoś, kto zna się na regresingu a może i samego Pana Leszka.

W końcu trafiłem na pierwszą sesję regresingu i...  okazało się że jest to dla mnie czymś wspaniałym !
Po sesji zacząłem intensywnie pracować z afirmacją. Wystarczyło zaledwie dwa i pół dnia pisania afirmacji, a zacząłem rozumieć i wierzyć w inny poziom relacji z Bogiem!. Moje życie uległo zmianie kolejny raz, co pomogło mi pójść dalej w kierunku rozwoju umysłu. Dzięki pracy z podświadomością zrozumiałem, że bez relacji i współpracy z nią, tak naprawdę nie można posunąć się dalej w dobrym kierunku. To pozwoliło mi dostrzec, jak ważna jest rola podświadomości w życiu człowieka, który chce rozwijać się duchowo ponad przeciętność.
Wkrótce zapisałem się do szkoły regresingu i tym właśnie zapragnąłem się zająć. Tak odnalazłem swoją życiową pasję. Zdałem egzamin u Leszka Żądły - twórcy metody i otrzymałem licencję regresera, co uprawnia mnie do, prowadzenia odpłatnych sesji regresingu niehipnotycznego oraz wypowiadania się na temat tej metody.

Moje życie uległo zmianie, bo chciałem nad nim pracować. Dokonałem widocznych zmian. Umiejętność rozwiązywania nawarstwionych przez lata problemów, przypisuję w znacznym stopniu metodzie Regresingu. Jeśli zachcesz mogę pomóc ci uzdrowić twoje problemy, kłopoty czy nawet tragedje, przy pomocy metod regresingowych.

Zapraszam.